PIERWSZA DRUŻYNA

ŁKS Łódź, markowy klub przy Sportowej

MKS z Łódzkim Klubem Sportowym spotka się w swojej historii po raz szósty. Nasza kompaktowa zapowiedź zaległej, 20. kolejki spotkań w 2 lidze, musi zmieścić się w bardzo sprawnej narracji. W sezonie 2009/2010 starcia obu klubów skończyły się bez goli, a rok później u siebie zwyciężyli łodzianie, lecz w rewanżu na „miejskim w Kluczborku”, znów był remis – 1:1.

Teraz ŁKS to nie jest ekipa, która swym sportowym rozpasaniem koncentruje uwagę na swych wynikach. Aktualny sezon łodzian, to głównie rozstrzygnięcia jedną bramką (w obie strony), lub remisy, ale taktyka taka, jak widać wystarcza, żeby mieć w tym momencie 17 punktów więcej niż MKS i siedzieć cały czas w pociągu podążającym do Nice 1 Ligi. Zresztą, ostatnia konfrontacja z biało-niebieskimi skończyła się identycznie, kiedy gospodarze wygrali po złotym golu Jewgienija Radionowa.

ŁKS to piłkarska marka, która tak naprawdę, powinna dziś występować wyżej. Lokalne utarczki z Widzewem mało nas interesują. To team Wojciecha Robaszka AD 2018 jest w polskiej piłce wyżej, i to z nim zmierzymy się w środę. – Dla nas nie ma specjalnego znaczenia z kim gramy, ale z kolei z jakim zespołem mamy zaistnieć i przekonać do siebie kibiców, jak nie z takimi rywalami jak Radomiak, czy ŁKS? – potęguje emocje i pyta retorycznie trener Jan Furlepa.

– Nasz jutrzejszy rywal, pomimo tego, że nadal znajduje się w strefie spadkowej, na wiosnę imponuje formą – dwa mecze, dwa zwycięstwa. My z kolei mamy sobie dużo do udowodnienia – pisze na swojej facebook-owej stronie ŁKS. Więcej piłkarskiego balona pompować już chyba nie trzeba. Za 24 godziny wygra i tak lepszy, i niech tak się stanie.

Zdjęcie: 238 dni czekaliśmy trzy punkty przy Sportowej 7 i prosimy o więcej.

fot. Mirosław Szozda /mkskluczbork.pl

DataGospodarzeGodzina/WynikGoście