PIERWSZA DRUŻYNA

Kamil Jonkisz: Lew osamotniony

fot. Mirosław Szozda /mkskluczbork.pl

Kamil Jonkisz przeciwko ŁKS-owi Łódź harował dzisiaj jak wół. Na skrzydłach, czasem w środku pola, i często także z „krzyżem na garbie”, w postaci świetnie zorganizowanego bloku obronnego gości. Rywal postawił dziś bardzo trudne warunki, nie tylko jemu, ale całemu MKS-owi.

– To prawda. Rundę wiosenną zaczęliśmy bardzo fajnie, bowiem w dwóch meczach zgarnęliśmy sześć punktów. Na ŁKS wyszliśmy bardzo zmobilizowani, i bardzo chcieliśmy wygrać. Goście niepocieszeni po dwóch pierwszych kolejkach przyjechali tutaj z bojowym nastawieniem i od pierwszych do ostatnich minut wyglądali lepiej. Zasłużenie też zwyciężyli.

„Jonki” walczył jak lew, ale ma też swoje przemyślenia. –  Czego tak naprawdę zabrakło, aby „użądlić” rywala?

– Moim zdaniem byłem nieco osamotniony w swych poczynaniach. Brakowało nam również dokładnych dośrodkowań z bocznych sektorów boiska oraz wsparcia, aby podejść pode mnie i pod „Antka” (Hubert Antkowiak). Nie załamujemy się jednak. Mamy nadzieję, ze w kolejnych meczach będzie zdecydowanie lepiej. W sobotę jedziemy na Garbarnię i musimy walczyć o nic innego, jak tylko zwycięstwo – skonkludował środowe zwody przy Sportowej nasz pomocnik.