PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY

Ucieczka spod topora. MKS – Siarka 1:0

Już w 46 sekundzie „kluczborskiego lata” groźnie uderzał Kalim Cupriak i minimalnie chybił, po ziemi, tuż obok lewego słupka. Chwilę później doszło do kolejnej niepokojącej nasze serca sytuacji. Patryka Grejbera próbował lobować kapitan tarnobrzeżan, Jan Grzesik, ale ostatecznie wszystko skończyło się na wierzchniej części siatki.

W 14 minucie nieźle z dystansu przymierzył powracający z trybun na boisko Bartosz Brodziński, za którego strzałem tylko podążaliśmy wzrokiem. „Broda”, obecny po raz pierwszy w tym roku w wyjściowym garniturze, w 32 minucie huknął z wolnego… w spojenie słupka i poprzeczki. Czyżby nasz środkowy obrońca niósł największe zagrożenie pod bramką rywali w pierwszej połowie?

To jednak nie wszystko. W 43 minucie biało-niebiescy przeprowadzili najładniejszą jak do tej pory akcję spotkania. Trójkowa akcja Adama Orłowicza, Pawła Baraniaka i Kamila Jonkisza, skończyła się uderzeniem tego ostatniego, z 8 metrów, „tylko” w plecy Jakuba Książniakiewicza.

Ten ostatni gracz otworzył nam w sumie sobotni wynik. W 53 minucie faulował w polu karnym Adriana Klepczyńskiego, a „karniaka” pewnie wykonał Kamil Nitkiewicz. Odsłona numer dwa stała walką z obu stron. Gdyby Baraniak lepiej zachował się w 62 minucie, mogło być praktycznie po meczu. Siarka grała bardzo ambitnie i dążyła do odrobienia strat, tym jednak razem, nasze kręgosłupy, także od decybeli nerwów, zostały uratowane.

DataGospodarzeGodzina/WynikGoście

fot. Mirosław Szozda /mkskluczbork.pl