PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

27. kolejka: Panie Duńczyk, co robimy? Stoimy, stoimy…

Czy wygrywasz, czy nie… W tym przypadku nie mamy bynajmniej na myśli pieśni o miłości do klubu. Biało-niebiescy tej wiosny rozegrali sześć spotkań i są bezkompromisowi, ponieważ żaden z nich nie zakończył się podziałem punktów. Mimo takiej sytuacji, czyli „oczkowania” w kratkę, MKS jakby przyspawał się do miejsca w tabeli, gdyż ani razu w tym roku nie udało mu się wydobyć ze strefy malowanej na bordowo.

Cytat zaczerpnięty z filmu Vabank chyba najlepiej ilustruje naszą aktualną sytuację ligową. Mimo opóźnienia, Kwinto dotarł w końcu na miejsce skoku, przecież ktoś ten sejf musiał „rozbroić”. Taką też mamy nadzieję, że i naszej drużynie uda się jak najszybciej ustabilizować formę, jeszcze zanim rozpocznie mordercze majowe tourne’e. Mimo bicia na alarm, los kluczborskiej piłki jest cały czas w nogach i w głowach naszych chłopaków, pomimo uciekających jak tegeve kolejek.

27. seria w 2 lidze przepędziła marzenia o ewentualnym bezpośrednim awansie Olimpii. Wprawdzie elblążanie mogą jeszcze postraszyć mającego swoje aspiracje Radomiaka, ale to już tylko barażowa dogrywka, której scenariusz zawsze pisany jest pod walory klubu z Nice 1 ligi.  Ci ostatni oprócz kolejnych punktowych strat, stracili w sobotę swojego trenera, Jerzego Cyraka, którego nieoficjalnie zastąpić ma Mirosław Jabłoński.

Piąty raz z rzędu przegrała Siarka, czwarte zwycięstwo po kolei odniosła w niedzielę Garbarnia, i nie będzie liczyć się w walce o utrzymanie. A kto by pomyślał… Broni nie złożyła jeszcze Legionovia, a w kontekście najbliższych zawodów przy Sportowej, starcie z MKS-em może być dla obu ekip czymś więcej, niż tylko zwykłym spotkaniem mistrzowskim.

DataGospodarzeGodzina/WynikGoście

Zdjęcie: Gwardia Koszalin to największy przegrany 27 serii gier.

fot.  Mirosław Szozda /mkskluczbork.pl