PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY

Zabrakło pięciu minut. ROW – MKS 1:1

Piątkowa wyprawa do Rybnika zaczęła się dla nas wyśmienicie. MKS był wyraźnie nabuzowany i od samego początku zwodów wyraźnie przeważał. Już w 12 minucie lewą stroną przedarł się Paweł Baraniak, minął dwóch rywali i wycofał futbolówkę na 16 metr, skąd celnie przymierzył Donatas Nakrośius.

Po stracie gola to gospodarze przejęli inicjatywę, ale ograniczali się głównie do posyłania długich, tak zwanych „lag”, na mierzących po 190 centymetrów Przemysława Brychlika i Sebastiana Musolika. Bez większych efektów. W tej części gry Kacper Majchrowski nie został zmuszony do parady życia i biało-niebiescy zeszli na przerwę prowadząc.

Druga odsłona była już wyrównana i akcje przenosiły się z jedną na drugą stronę boiska. Zawodnikom obu drużyn brakowało jednak ich wykończenia i stuprocentowych okazji do zmiany rezultatu zabrakło, co sprawiło, że piątkowe spotkanie swą dramaturgia było tylko cieniem „pierwszomajówki” z Wartą Poznań. Więcej okazji mieli podopieczni Marka Koniarka, ale kapitalnie pożary gasił znów świetnie dysponowany Kacper Majchrowski.

I byłoby się na tym skończyło, gdyby… Gdyby nie faul w polu karnym wprowadzonego ledwie co na zmianę Pawła Kubiaka. Karniaka bez większych problemów wykonał w 85 minucie kapitan ROW-u Mariusz Muszalik i czar o bezcennym w naszej sytuacji komplecie oczek prysnął jak mydlana bańka. Nasz zawodnik zarzekał się po meczu, że „nic nie było”, a cała sytuacja odbyła się w ogromnym zamieszaniu podbramkowym.

DataGospodarzeGodzina/WynikGoście

Zdjęcie: Donatas Nakrośous tej wiosny trafił już po raz drugi.

fot. Mirosław Szozda /mkskluczbork.pl