MKS - Odra, czyli historia zatoczona kołem

Gdyby sobotni mecz MKS Kluczbork - Odra Opole miał jakiekolwiek znaczenie punktowe, już dziś ekscytowałaby się nim połowa województwa. W historii obu klubów tylko dwa razy doszło do starcia mistrzowskiego na szczeblu centralnym.

Stało się tak dlatego, że w okresie największego rozwoju kluczborskiej piłki, Oleską 51 dotknął największy w jej historii kryzys, czego pokłosiem był, praktycznie, upadek klubu. Drogi MKS-u i Odry niejako rozeszły się i dopiero w sezonie 2013/2014 los skojarzył ich w grupie zachodniej 2 ligi.

Mecz i rewanż były bardzo wyrównane, padł w nich tylko jeden gol i... na tym się skończyło. Kluczbork pozostał w zreformowanej 2 lidze, Odra znalazła się znów w trzeciej.

20 września 2013: Odra Opole - MKS Kluczbork 0:0

23 kwietnia 2014: MKS Kluczbork - Odra Opole 1:0, bramka Adam Orłowicz.

Rywalom pozostały więc jedynie konfrontacje sparingowe. 31 sierpnia ubiegłego roku, w takim właśnie spotkaniu, na stadionie KKS-u znów padł bezbramkowy remis.

Historia kołem się toczy. Mimo tego, że stawką najbliższego starcia Kluczborka z Opolem będzie wyłącznie prestiż, no i rzecz jasna - aspekty szkoleniowe, cel obu klubów na rundę wiosenną pozostaje taki sam, a mianowicie: grać w nowym sezonie w 1 lidze!

To, czy dojdzie do kolejnych derbów Opolszczyzny, po raz pierwszy na zapleczu ekstraklasy, dowiemy się w ciągu trzech najbliższych miesięcy. Wydaje się, że łatwiejsze zadanie ma klub ze stolicy województwa i co tu dużo mówić, sensacją byłoby, gdyby nie awansował.

Jeśli MKS utrzyma pierwszoligowy poziom rozgrywkowy - stanie się cud. Przy Sportowej nie ma co do tego większych wątpliwości. W przeciwnym wypadku pociągi najbardziej utytułowanych opolskich klubów ponownie wskoczą na własne tory i kolejną okazją do spotkania się na boisku, będzie znów mecz towarzyski.

Zdjęcie. Tak, tak! Sebastian Deja (przy piłce) grał przeciwko Rafałowi Niziołkowi.

Fot. arch / www.mkskluczbork.pl